Gdy upieczenie ciasta na przyjęcie okazuje się zadaniem ponad twoje siły…

Przy okazji recenzji książeczki „O Wilku który chciał zostać superbohaterem”, napisałam, że koniecznie muszę zapoznać się z pozostałymi częściami tej wilkastycznej oraz wilkopomnej serii i… proszę bardzo! Moje marzenie spełniło się szybciej niż mogłabym przypuszczać.
Otrzymałam kilka książeczek, które wzbudziły mój ogromny entuzjazm i jeszcze większy entuzjazm mojego starszego synka. I chociaż wszystkie były otwierane i przeglądane, lekturę postanowiliśmy zacząć od tej. Być może dlatego, że uwielbiamy baśnie i sami bardzo często chodzimy na spacery do pobliskiego lasu.
O czym jest ta książeczka? Ano o wilku, który tym razem postanowił sprawdzić się w roli kucharza. A właściwie nie tyle sprawdzić – bo sam przyznał się, że zna się na gotowaniu jak ryba na oddychaniu świeżym powietrzem – co poszukać kogoś, kto pomoże mu w upieczeniu szarlotki. I tak wilk w Baśniowym Lesie co i rusz spotykał kogoś, kto w zamian za drobną przysługę pomagał mu w wykonaniu zadania. Trzy świnki sprzedały mu recepturę na idealną szarlotkę, koźlątka dały trochę mąki, kapturek – kostkę masła, kurka – kilka jajek, zła Baba Jaga - cukier, a Królewna Śnieżka – jabłka. Czy wilkowi udało się upiec ciasto i urządzić niezapomniany podwieczorek?
Książka, tak jak pozostałe części z serii, zachwyca przede wszystkim lekkością, ilustracjami i ogromną dozą humoru! Naprawdę, czytając o perypetiach sympatycznego wilka, nie sposób się nie uśmiechnąć (chyba że jest się sztywnym jak kurs dolara). W tej części ponadto autorki podjęły fantastyczną zabawę z klasycznymi, znanymi baśniami odrobinę odczarowując tego złego wilka. Każdy z nas pamięta, jak okrutny wilk w baśni o „Trzech świnkach” zdmuchiwał im kolejno domy; jak chciał dostać się do domku siedmiu koźlątek albo jak przebrał się za babcię, aby zjeść Kapturka. Tutaj wilk pomaga świnkom w budowaniu domków, prosi o mąkę mamę kozę, bawi się z Czerwonym Kapturkiem – jest zupełnie innym zwierzęciem od tego znanego z literackich kart.
Uważam, że ta niepozorna lektura może być wspaniałym wstępem do wielu inspirujących rozmów z naszymi dziećmi. Możemy porozmawiać z nimi o mocy pomagania; o tym, że nie warto ulegać stereotypom, a także o tym, jak zrobić najlepsze na świecie ciasto, na które przepis czeka na ostatniej stronie. Możemy poopowiadać sobie baśnie, które ukryły się w tej opowiastce i samemu stworzyć bajkę na opak. Może o „Kapeciuszku” – namiętnej kolekcjonerce kapci? A może o „Księżniczce na wibrującym smartfonie”? Czemu nie? Trzeba podążać z duchem czasu!
Książeczkę polecam z całego serca. Jest fantastyczna. Uczy, bawi, zachwyca cudownymi ilustracjami.
Orianne Lallemand, Elèonore Thuillier, „O Wilku który trafił do Baśniowego Lasu”, Adamada, Gdańsk, 2021
Anna Stasiuk

