Przy budowie wre robota!

Mój trzylatek przeżywa obecnie ogromną fascynację pojazdami, szczególnie tymi dużymi. Gdy wyjdziemy na spacer czy na plac zabaw, mój maluch wypatruje ciężarówek, cystern czy betoniarek. Na dodatek niedaleko naszego domu znajduje się plac budowy, gdzie mój syn po prostu uwielbia chodzić – każdorazowo musimy o to miejsce zahaczyć, aby móc podziwiać koparki, spychacze, dźwigi… Nie wspomnę o tym, że jego ulubiony dres ma motyw koparek, podobnie jak ulubione majteczki i bluzeczki.
Nic więc dziwnego, że gdy wśród styczniowych nowości Naszej Księgarni zobaczyłam „Dzień rozbiórkowy na placu budowy” od razu wiedziałam, że ta książka będzie musiała trafić właśnie do mnie. Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się po książce czegoś innego. Myślałam, że będzie przypominała ona pozycję „Na placu budowy” Doro Göbela i Petera Knorra od wydawnictwa Babaryba, którą miałam przyjemność recenzować w zeszłym roku. Okazało się jednak, że treść książki kompletnie rozmija się z moimi wyobrażeniami. Czy to zły znak? Oczywiście, że nie!
„Dzień rozbiórkowy na placu budowy” to krótka rymowana opowiastka o maszynach, które stoją przed zadaniem rozebrania starego budynku, zagrażającego ludziom. Bohaterami tej historyjki są: dźwig, koparka, wywrotka, ładowacz, buldożer oraz betoniarka. Każda z maszyn wykonuje swoje zdania tak, aby osiągnąć cel; każdy sprzęt dysponuje również innymi narzędziami – dźwig ma ogromną kulę do rozbiórek, koparka – wielki chwytak, a ładowacz – szufladę. Opowiastka pokazuje, że każda z tych maszyn jest równie potrzebna, aby rozebrać stary budynek; że siła tkwi we wspólnym działaniu. Sama historyjka jest bardzo rytmiczna, łatwo się ją zapamiętuje (po dwukrotnym przeczytaniu, umiem odtworzyć przynajmniej kilkanaście wersów w pamięci) i – co ważne –pięknie ilustrowana. Bohaterowie swoim wyglądem przypominają postacie z filmu „Auta” – a przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
Mój trzylatek jest książeczką zachwycony. „Dzień rozbiórkowy na placu budowy” towarzyszy nam codziennie przed snem. Przygody maszyn podczas burzenia budynku podbiły nasze serca i spowodowały, że wśród książeczek do zasypiania mamy nowego lidera.
Jeśli, podobnie tak jak my, szukacie pozycji niezbyt długiej, ale i niezbyt krótkiej dla małego fana maszyn wszelakich, to „Dzień rozbiórkowy na placu budowy” jest dla was! Jestem przekonana, że spędzicie z tą lekturą kilka bardzo przyjemnych chwil. Polecam z całego serca i dodam, że książeczka ma kilku kolegów –m.in. „Snów kolorowych, placu budowy” czy „Rety! Ktoś nowy na placu budowy”. Jestem przekonana, że i te pozycje wkrótce zasilą naszą biblioteczkę.
Sherri Duskey, Rinker i Ag Ford, „Dzień rozbiórkowy na placu budowy”, Nasza Księgarnia, Warszawa, 2022.
Anna Stasiuk

