Macie ochotę na literackie małe co nieco? Jeśli tak, to zapraszam!

Nie wiem, czy na świecie uchował się ktokolwiek, kto nie znałby Kubusia Puchatka. Ten przeuroczy miś „o bardzo małym rozumku”, fan miodku i trafnych spostrzeżeń stał się już niemal ikoną i nieodłącznym towarzyszem wieczornego zasypiania milionów dzieci od kilku pokoleń. I choć sam Puchatek pojawił się w 1926 r., to od tamtego czasu jego wizerunek bardzo się rozwinął, głównie za sprawą firmy Disney.
W kultowych powieściach Alana Alexandra Milne („Kubuś Puchatek”, „Chatka Puchatka”) poznajemy Misia Puchatka i resztę zwierzęcych bohaterów obdarzonych z jednej strony naiwnością, a z drugiej – niezwykle filozoficznym podejściem do życia. Od początku wiemy, że jedynym ludzkim bohaterem jest Krzyś i że wszyscy bohaterowie mieszkają w Stumilowym Lesie. Ale jak oni się tam znaleźli? Jak Krzyś poznał Misia? Jak wyglądało życie bohaterów zanim się poznali? Myślę, że odpowiedzi na te pytania dostarczy nam książka „Był sobie miś” Jane Riordan, która jest literackim prequelem kultowego „Kubusia Puchatka”.
Książka składa się z 10 opowiadań, a każda z tych historii opowiada o początkach każdego z doskonale nam znanych bohaterów. Autorka, zainspirowana twórczością A. A. Milne’a, bardzo starała się oddać niepowtarzalny charakter postaci oraz atmosferę jego książek i muszę przyznać, że udało się jej to znakomicie. Niezmiennie Kubuś jest nieco niesforny, Prosiaczek – zlękniony, a Kłapołuchy nieco depresyjny. Z historii dowiemy się, jak Miś trafił do Krzysia; odwiedzimy zoo i muzeum; pobawimy się w piratów i razem zbudujemy piracki szałas.
W książeczce znajdziemy smutki i smuteczki; troski i malutkie szczęścia, niemal niedostrzegalne. Jednak znajdziemy w niej przede wszystkim pochwałę tego, co w dzieciństwie jest najważniejsze – przyjaźni, lojalności i przede wszystkim dni wypełnionych zabawą. „Był sobie miś” to kwintesencja tego, co uwielbiają ci więksi i mniejsi; starsi i młodsi; grubsi i chudsi. To dziecięce marzenia, tęsknoty i sentymenty zamknięte w kartach książki.
„Był sobie miś” to książka, której czytanie przystoi wszystkim; to jedna z tych pozycji, przy której – jak głosi tytuł jednego z rozdziałów – „wszyscy czujemy się bardzo młodzi”. Zawsze jest pora na czytanie Puchatka. Zawsze. Polecam ją z całego serca!
Jane Riordan, Mark Burgess, „Był sobie miś”, Znak, Kraków, 2022.
Anna Stasiuk

