Dawno, dawno temu w Stumilowym Lesie…

Bajki z zasady przeznaczone są dla dzieci. Kiedy człowiek dorasta, często patrzy na sprawy zupełnie innym okiem np. w „Brzydkim kaczątku” zamiast naiwnej wiary w to, że z nawet brzydkiego kaczątka może wyrosnąć piękny łabędź można zauważyć, że od małego uczeni jesteśmy smutnej prawdy, że w pełni zaakceptować nas mogą tylko ci, którzy są tacy sami jak my. Nie inaczej jest z „Kubusiem Puchatkiem” A.A. Milne’a.
Schemat jest prosty, sielankowy i zawsze zakończony happyendem. Mały chłopiec imieniem Krzyś bierze udział w rozmaitych przygodach wraz z grupą zwierząt: Kubusiem Puchatkiem, Prosiaczkiem, Królikiem, Sową, Osłem i Kangurzycą i jej Maleństwem (Tygrysek w „Kubusiu Puchatku” jest nieobecny, co jest ogromnym plusem, ten nadpobudliwy kompan pojawia się dopiero w części drugiej, czyli „Chatce Puchatka”).
Jest jeszcze wszechwiedzący narrator, który równocześnie opowiada, jak i komentuje przedstawione wydarzania, a nawet wdaje się w rozmowy z bohaterami żyjącymi równocześnie w wyobrażonym lesie, jak i prawdziwym świecie, co, jak sądzę, może być dla małego czytelnika trochę nazbyt zagmatwane. Owszem, zerknięcie w biografię autora stawia sprawę jasno. Christopher Robin, czyli swojski Krzyś, to syn Alana Alexandra Milne’a, a jednak w żadnym miejscu „Kubusia Puchatka” nie ma jednoznacznego potwierdzenia na to, że narrator to ojciec chłopca. Nigdy nie padają słowa „tato”, ani „synu”. Zamiast tego mamy mężczyznę sypiącego opowieściami z rękawa, a pod koniec niektórych dziecko pyta, czy ten przyjdzie do niego, gdy się będzie kąpał…
Tak, dorosła wyobraźnia może w przypadku „Kubusia Puchatka” naprawdę popłynąć, a przecież nie wspomniałam jeszcze o próbie rozłożenia na czynniki pierwsze chorób psychicznych, na jakie mają cierpieć zwierzęta mieszkające w Stumilowym Lesie. Zaburzenia lękowe i obsesyjno-kompulsywne, depresja, autyzm, nerwica, nadpobudliwość psychoruchowa… Nawet krągłe kształty Kubusia niechybnie wiążą się z zaburzeniami odżywiania, bo przecież on bardzo chciałby schudnąć, ale nie jest w stanie powstrzymać się przez wylizywaniem garnka miodu do dna.
Zanim jednak dziecko zamieni się w doszukującego się wszędzie drugiego dna dorosłego będzie mogło całkiem nieźle bawić się, czytając o tym, co spotyka misia o bardzo małym rozumku i jego przyjaciół (moim ulubieńcem jest uzbrojony w ironiczne poczucie humoru Królik). Książka posiada oszczędną, ale miłą dla oka warstwę wizualną. Pomarańczową miękką okładkę uzupełniają czarno-białe ilustracje Ernesta H. Sheparda. Na stronie wydawcy pozycja posiada kategorię wiekową 3-10 lat.
A.A. Milne, „Kubuś Puchatek”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa, 2022r.
Izabela Fidut

