Gdy serce dziecka szaleje z powodu pierwszego zauroczenia, przed rodzicami stoi wielkie wyzwanie.

Pierwsze miłosne oczarowanie twojej pociechy może pojawić się znienacka, z dnia na dzień: w przedszkolu albo nawet wcześniej. Twój skarb może zakochać się w rówieśniku ze szkoły, koledze/koleżance z placu zabaw, a nawet dziecku spotkanym w poczekalni u lekarza. Świat twojej latorośli wywraca się wtedy do góry nogami, maluch doznaje palety emocji i albo nie przyznaje się rodzicom do stanu zadurzenia albo wręcz przeciwnie: imię wybranki/wybranka wypowiadane jest z podekscytowaniem, z zaskakującą częstotliwością przez cały okres trwania oczarowania.
Bardzo ważne jest, by rodzice nie bagatelizowali pierwszego zauroczenia dziecka, nie ignorowali tego nowego doświadczenia w życiu pociechy ani nie wyśmiewali jego uczuciowych wyborów. Warto szczerze zainteresować się przeżyciami emocjonalnymi latorośli, wczuć się w jego położenie, przypomnieć sobie swoje pierwsze zauroczenia i kibicować maluchowi w „zdobywaniu” serca wybranki/wybranka. Dobrze okazać zainteresowanie obiektem uczuć pociechy, wypytywać dziecko o jego sympatię i zachęcać do zwierzeń. Naszą ciekawość zaspokoi na pewno informacja, jak ma na imię sympatia syna lub córki, ile ma lat, jakie są jej upodobania, gdzie mieszka, co się w niej naszemu dziecku najbardziej podoba. Nasz skarb będzie nam na pewno wdzięczny za dobre rady w sprawach sercowych, umożliwienie spotkań z ukochaną/ukochanym np. na przyjęciu urodzinowym, podczas wycieczki do zoo itp. Warto pochwalić malucha, gdy chce podzielić się czekoladą ze swoją sympatią, pomóc nosić książki itp. Warto też wyrazić zrozumienie i współczucie, gdy nasza pociecha rozpacza z powodu choroby ukochanej/ukochanego albo nieobecności ulubionej koleżanki/kolegi w szkole z innego powodu. Okażmy cierpliwość, gdy nasz skarb godzinami opowiada o swojej sympatii, nawet gdy opis dwudziestego obrazka, który wyszedł spod ręki wybranki serca naszej latorośli, wychodzi nam już bokiem. Taka postawa na pewno w przyszłości zaprocentuje.
Gdy dziecko tak poważnie traktuje swoje zauroczenie, że pragnie przygotować Walentynkę dla swojej sympatii, nie wyśmiewajmy tego pomysłu, ale pomóżmy kilkulatkowi przygotować ładną i oryginalną laurkę, poskładać zwierzątka z papieru na prezent, zaproponujmy maluchowi, by upiekł z nami ciasteczka, które podaruje obiektowi swoich westchnień.
Prędzej czy później radosne dni miłosnej euforii niestety jednak się skończą i twoja pociecha dostanie kosza, a jej serduszko cierpieć będzie z powodu uczuciowego zawodu. Dobry rodzic powinien wtedy pocieszyć swoje dziecko, wytłumaczyć mu, że na znalezienie prawdziwej miłości ma jeszcze czas i odciągnąć jego uwagę od sercowych problemów przemyślaną organizacją czasu wolnego.
Iwona Trojan

