Bądź na bieżąco:
Fanpage Facebook KochanaMama.pl
Strona Google+ KochanaMama.pl
Kanał KochanaMama.pl na Youtube
Kanały RSS KochanaMama.pl
Newsletter KochanaMama.pl
Strona główna Przed ciążą Ciąża Niemowlę Małe dziecko Rodzina Konkursy Wydarzenia
Kategoria: Rodzina » Literatura

„Mysie bajeczki” - recenzja

Artykuł

Małe zwierzątka towarzyszą nam od najmłodszych lat. Czy myszki Lobela okażą się następcami futrzaków, w tym Piotrusia Królika, Beatrix Potter?

Mysie bajeczki
Autor: Materiały prasowe

Kierując się sentymentem do uroczych bohaterów z książek Beatrix Potter, sięgnęłam po „Mysie bajeczki” w celu sprawdzenia, czy jakaś inna myszka wywoła na mojej, i być może wielu młodszych twarzach, ciepły uśmiech. Ciekawiło mnie, jak po tylu latach (A. Lobel tworzył w latach 80. i 90.) zostanie wydany i przetłumaczony ten zbiór.

Po „Żabku” i „Ropuchu” Arnold Lobel postanowił zabawić najmłodszych bajkami, opowiadanymi przez Tatę Mysz swoim synkom. Wyszło z tego siedem ciepłych opowiastek na dobranoc. Teraz wreszcie przetłumaczono „Mysie bajeczki” na język polski, za co odpowiada Wojciech Mann.

Tym, co natychmiast rzuca się w oczy, są ilustracje. Proste i estetyczne, w pastelowych kolorach wydają się wyblakłe nie tylko graficznie, ale i treściowo. Jasna kolorystyka jest plusem, jednak nie podoba mi się, że wyglądają jak narysowane na zasadzie „aby były”. Wydawało mi się, że się ze sobą zlewają, żadna specjalnie się nie wyróżnia. Pasują do treści, ale zdecydowanie brakuje w nich czegoś, co przyciągałoby uwagę dziecka. Wydaje mi się, że w ilustrowanych bajkach powinno być widoczne, że jak obłoki przybrały kształt królika, to ewidentnie jest to królik, różniący się od kota na kolejnym obrazku.

Na książkę, jak tytuł wskazuje, składa się kilka bajek. Są krótkie i z puentą, aczkolwiek równie mało oczywistą, co obrazki. Może nie tyle same puenty uważam za słabą stronę, co sposób zmierzania do nich. Wszystkie opowieści trzymają się określonego schematu, co samo w sobie nie jest niczym złym, jednak przy każdej czułam, że czytam coś bezsensownego, zmierzającego donikąd. Lobel wprawdzie na zakończenie każdej jakoś wybrnął i ujawnił prawdę, nam znaną bardzo dobrze, wartą przekazania najmłodszym, a więc a to np. o tym, że współpraca jest ważna, że strach ma tylko wielkie oczy, jednak przydałoby mniej zawiłości. Zakładam, że może to wynikać z tłumaczenia na język polski.

Mimo wszystko bajki mogą się spodobać. Są spokojne i ciepłe. Wszyscy bohaterowie sprawiają wrażenie mało charakterystycznych, ale bardzo sympatycznych, a wydarzeń, w których uczestniczą nie przeładowano dynamiką. To czyni je dobrymi na utulenie do snu. Monotonne, a jednak nie nudne, sprawdzą się na „ostatnią bajkę dnia”.

Książka wyszła jak najbardziej miło, więc raczej spełnia postawiony cel bajek na dobranoc, jednak osobiście uważam, że chwilami za dużo w niej plątania, a ilustracje mogłyby być wykonane inaczej albo przynajmniej mogłoby być ich mniej, ewentualnie popracować nad ich rozmieszczeniem. Tekstu z kolei jest na tyle mało, że wytrwalsze pociechy na jednej czy dwóch nie skończą. Osobiście uważam, że jest mnóstwo ładniejszych i rozsądniejszych tytułów do przeczytania i pokazania dzieciom.

Arnold Lobel, „Mysie Bajeczki”, Wydawnictwo Literackie, 2019.

Oceń zawartość strony:
Ocena: 0/5. Oceniono 0 razy.

Wyszukiwarka

Copyright 2015 © KochanaMama.pl
Publikacje zamieszczone na stronach KochanaMama.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych na KochanaMama.pl w całości lub części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Regulamin. Ukryj komunikat