„To my, Fanga i Trach, zrobimy wam ciach – mach!”

Wikingowie kojarzą się nam źle. No, może nie źle, ale groźnie. We wszystkich serialach czy filmach poświęconych wikingom widzimy jak barczyści, zarośnięci mężczyźni o złowrogich spojrzeniach, ubrani w kolczugi i charakterystyczny hełm z rogami, płyną w swoich drakkarach ku zachodzącemu słońcu. Aż ciarki przechodzą od takiego widoku. Z drugiej strony w filmie „Jak wytresować smoka” ci wikingowie nie są aż tacy straszni, a kilku z nich wzbudza sympatii aż nadto.
Francesca Simon jest autorką doskonale mi znaną; ba! każdy, kto ma dzieci z pewnością zna serię o „Koszmarnym Karolku”, niesfornym chłopcu, który uwielbiał dokuczać innym (i nie tylko). Gdy zobaczyłam, że najwyraźniej wystartowała z nową serią, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Tym razem autorka wyczarowała nam nieco inny klimat – zabrała nas w przeszłość, do wioski wikingów, gdzie poznajemy rodzeństwo – Fangę i Tracha. Para jest nieco zadziorna, trochę śmieszna, ale przede wszystkim… ZŁA. Bardzo zła! Fanga i Trach zdobyli tytuł najgorszych wikingów, co dla ich rodziców jest oczywiście powodem do wielkiej dumy. Rodzeństwo doskonale plądruje, robi najazdy, poluje na trolle i mistrzowsko potrafi sobie docinać! W tych trudnych wikińskich obowiązkach naszym bohaterom pomagają przyjaciele i wilczek Chap – Chap.
Książka „Mali wredni wikingowie” składa się z trzech rozdziałów, z których każdy opowiada inną historię. W pierwszym mowa jest o urodzinowej imprezie Goldie, która – o dziwo - umie się dzielić, jest grzeczna i uczynna. Ponieważ takie cechy są hańbą dla wikinga, rodzice Fangi i Tracha nie chcą ich na nią puścić. No ale przecież nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej… W kolejnych rozdziałach mali wikingowie będą tropić trolla oraz najeżdżać obcą wyspę, czyli robić wszystko to, co najlepiej im wychodzi.
Stylistycznie i językowo książka bardzo przypomina serię o Karolku. W sumie, można to uznać za plus, gdyż przynajmniej wiemy, czego się spodziewać. Na pewno będzie tu dużo zabawy, humoru i łobuzowania oraz przygód, czyli wszystko to, co dzieci uwielbiają. Ogromnym plusem lektury jest również duża czcionka, która zachęca dzieci do samodzielnego czytania.
Jestem ciekawa dalszych przygód Fangi i Tracha i coś czuję, że ja i moi synowie zostaniemy wiernymi fanami tej serii. Polecam!
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Francesca Simon, „Mali wredni Wikingowie”, Znak, Kraków, 2022
Anna Stasiuk

