Pewien 10-latek sprezentował rodzicom list z pogróżkami. Zdaniem psychologa: „wybuchy złości to naturalny etap w rozwoju dziecka”.

Do Internetu trafiła jakiś czas temu wiadomość, jaką napisał 10-letni Franek do swoich rodziców. Był to list z pogróżkami. Powodem jego powstania było to, że chłopiec z powodu swojego niegrzecznego zachowania nie otrzymał wymarzonego telefonu. Mama i tata dziecka zdecydowali bowiem, że na swój smartfon chłopiec jeszcze troszkę poczeka. „Nienawidzę was” - napisał 10-latek. „Wysadzę ten dom”. „Zepsuliście mi życie”. Incydent z listem skomentowała pewna pani psycholog, która tłumaczy, że wynika to z tego, że w miarę dojrzewania dziecko chce w coraz większym stopniu decydować o sobie, ale boi się jednocześnie odrzucenia przez grupę rówieśniczą. „Warto pamiętać, że smartfon to nie tylko kwestia rozrywki - to także narzędzie komunikacji, które dla dzieci jest równie istotne jak dla dorosłych” - wyjaśniła pani psycholog.
Iwona Trojan

