Wakacje nad mazurskim jeziorem to dla wielu rodzin coroczny rytuał. Pomost, kajak, wieczorne ognisko, dzieci biegające boso po trawie. Trudno o lepszą scenerię na letni odpoczynek - i trudno o lepsze warunki dla kleszczy. Pojezierze Mazurskie oraz sąsiednie Pojezierze Suwalskie i Drawskie od lat należą do terenów o najwyższej w Polsce liczebności tych pajęczaków, a lokalnie także do rejonów o podwyższonym odsetku osobników zakażonych. To nie powód, by rezygnować z wyjazdu, ale zdecydowanie powód, by pojechać przygotowanym.

Wilgoć, cień i mikroklimat - przepis na kleszczową idyllę
Kleszcz pospolity ma jedną poważną słabość: bardzo źle znosi wysuszenie. Do przetrwania potrzebuje wilgotności powietrza przy gruncie utrzymującej się na poziomie kilkudziesięciu procent, a takie warunki panują niemal nieprzerwanie w pasie roślinności otaczającej zbiorniki wodne. Parowanie z tafli jeziora, poranne mgły, rosa utrzymująca się w trawie do południa, cień drzew liściastych - każdy z tych elementów przedłuża czas, w którym pajęczak może aktywnie czekać na żywiciela. W głębi suchego, nasłonecznionego pola kleszcz przetrwa kilka godzin. Nad brzegiem jeziora - całe tygodnie.
Do tego dochodzi obfitość żywicieli. Sarny, jelenie, dziki, gryzonie i ptactwo wodne bytujące w strefie brzegowej tworzą zamknięty cykl, dzięki któremu populacja odnawia się co sezon. Rodzice szukający pogłębionych informacji o tym, dlaczego okolice jezior są ulubionym miejscem kleszczy, znajdą tam także wskazówki dotyczące konkretnych typów terenu, których warto unikać z małym dzieckiem.
Gdzie na działce i kempingu jest najgorzej
Największym zaskoczeniem dla wielu rodzin bywa to, że nie trzeba wcale wybierać się na leśną wyprawę. Ryzyko czai się w miejscach, które wydają się oswojone i domowe. Warto zwrócić szczególną uwagę na:
- trawiaste zejścia do wody i ścieżki prowadzące na pomost, koszone rzadziej niż reszta terenu,
- pas trzcin, sitowia i zarośli wzdłuż brzegu - ulubiona kryjówka podczas zabaw w chowanego,
- zacienione partie ogrodu przy kwaterze, żywopłoty i miejsca pod krzewami,
- obrzeża pól namiotowych i kempingów, gdzie trawa styka się z lasem,
- stosy chrustu, sterty skoszonej trawy oraz miejsca pod hamakami i leżakami.
Kleszcze nie skaczą i nie spadają z drzew - to mit powtarzany od pokoleń. Czekają na żywiciela w trawie i niskich krzewach, zwykle do wysokości półtora metra, i chwytają się odzieży przy bezpośrednim otarciu. Dziecko o wzroście metra jest więc w tej sytuacji statystycznie bardziej narażone niż dorosły.
Wieczorne oględziny zamiast wakacyjnego napięcia
Nie chodzi o to, by przez dwa tygodnie chodzić w stanie podwyższonej gotowości. Wystarczy jeden nawyk zajmujący kilka minut. Ryzyko przeniesienia patogenów rośnie wyraźnie dopiero po przekroczeniu 24 godzin od wkłucia, więc pasożyt znaleziony jeszcze tego samego wieczoru to w większości przypadków sytuacja bez konsekwencji zdrowotnych. Kłopot polega na tym, że momentu wkłucia nikt nie czuje - ślina kleszcza zawiera substancje o działaniu znieczulającym.
Najlepiej wpleść kontrolę w wieczorną kąpiel. U dzieci trzeba sprawdzić przede wszystkim owłosioną skórę głowy, linię czoła i okolice za uszami, następnie kark i szyję, doły pachowe, pachwiny, zgięcia kolan oraz linię gumki spodenek i kostiumu kąpielowego. Na owłosionej skórze najmłodszy kleszcz, wielkości główki od szpilki, bywa praktycznie niewidoczny - dlatego oględziny warto prowadzić także opuszkami palców, rozgarniając włosy pasmo po paśmie.
Apteczka na wyjazd nad jezioro
Nad Mazurami dostęp do przychodni bywa iluzoryczny - w szczycie sezonu, kilkanaście kilometrów od najbliższego miasteczka, wizyta u lekarza potrafi zająć pół dnia. Dlatego w wakacyjnej apteczce powinno znaleźć się narzędzie do usuwania kleszczy oraz środek dezynfekujący. Improwizacja jest tu najgorszym doradcą: wyciąganie pasożyta palcami, smarowanie tłuszczem czy przypalanie to metody przeciwskuteczne, bo podrażniony kleszcz intensywniej wydziela ślinę do rany. Prawidłowa technika polega na uchwyceniu go jak najbliżej skóry i wyciągnięciu lekko okręcając, prostopadłym ruchem ku górze, bez ściskania odwłoka. Po zabiegu miejsce wkłucia należy zdezynfekować.
Profilaktykę uzupełnia rozsądny ubiór na wieczorne spacery - długie spodnie wpuszczone w skarpety, jasne kolory ułatwiające dostrzeżenie pasożyta na materiale - oraz repelent nakładany na skórę i odzież. Warto też zadbać o samo otoczenie kwatery: regularne koszenie trawy i uprzątnięcie chrustu realnie ogranicza liczbę kleszczy w bezpośrednim sąsiedztwie domu.
Miesiąc obserwacji po powrocie
Wakacje się kończą, a obserwacja miejsca po kleszczu powinna potrwać jeszcze przez około trzydzieści dni. Rumień wędrujący, najbardziej charakterystyczny objaw boreliozy, ujawnia się zwykle między trzecim a trzydziestym dniem od wkłucia i - co bywa szczególnie mylące - zazwyczaj nie boli ani nie swędzi. Powiększająca się czerwona zmiana o średnicy przekraczającej pięć centymetrów, a także gorączka, bóle stawów czy nietypowe zmęczenie u dziecka po powrocie znad jeziora zasługują na konsultację z lekarzem rodzinnym. Warto przy tej okazji wspomnieć o wyjeździe na Mazury - dla diagnosty to informacja, która potrafi znacząco skrócić drogę do rozpoznania.
To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.
Producent/Podmiot prowadzący reklamę ICB Pharma sp. z o.o.
Materiał zewnętrzny


