Bądź na bieżąco:
Fanpage Facebook KochanaMama.pl
Strona Google+ KochanaMama.pl
Kanał KochanaMama.pl na Youtube
Kanały RSS KochanaMama.pl
Newsletter KochanaMama.pl
Strona główna Przed ciążą Ciąża Niemowlę Małe dziecko Rodzina Konkursy Wydarzenia
Kategoria: Rodzina » Rodzicielstwo

Jak kształtować charakter dziecka?

Artykuł

Kiedy myślisz o charakterze dziecka, łatwo dojść do wniosku, że wszystko układa się samo. A jednak codzienne gesty, rozmowy i to, co dziecko obserwuje w domu, działa mocniej niż wiele poradników. Z czasem ujawniają się drobne nawyki, reakcje, sposób mówienia, a nawet to, jak maluch patrzy na świat. Czy wartości, które wnosisz do domu, naprawdę coś zmieniają? Oj, potrafią zmienić wiele – często bardziej, niż dorosłym się wydaje.

Jak-ksztaltowac-charakter-dziecka
Autor: Materiały zewnętrzne

Jak wartości wyniesione z domu kształtują serce dziecka?

To, co dziecko chłonie przez pierwsze lata, zostaje z nim na długo. Czasem wręcz na całe życie. Kiedy widzi, że ktoś w domu podnosi głos, ono zapamiętuje ton. Gdy obserwuje życzliwość – zapisuje w pamięci zupełnie inną melodię. I tutaj robi się ciekawie, bo maluch nie uczy się tylko tego, co mu powiesz. Uczy się przede wszystkim tego, co widzi.

Dziecko reaguje błyskawicznie na atmosferę. Jeśli w domu jest ciepło, wsparcie i proste poczucie bezpieczeństwa, nabiera odwagi. Potrafi wyjść do świata z większą ufnością. Bywa jednak i tak, że jedno zdanie zapamiętane z rozmowy z Mamą czy Tatą wraca po wielu latach, gdy musi poradzić sobie z czymś trudniejszym.

Wartości mogą przybierać różne formy. Czasem to proste rzeczy, jak:

  • Życzliwość wobec ludzi, nawet gdy dzień jest wymagający.
  • Mówienie prawdy, chociaż mały kłamstewka kuszą.
  • Dbanie o innych, nawet kiedy nie ma za to nagrody.

Z biegiem czasu te małe znaki stają się dla dziecka czymś oczywistym. Zaczyna kierować się nimi w codziennych sprawach, nawet w tych błahych: podzieli się zabawką, zatrzyma się, żeby pomóc koledze, lub powie przepraszam, gdy coś mu nie wyszło. To właśnie w takich drobiazgach powoli dojrzewa charakter.

Nie sposób też pominąć momentów, gdy dziecko obserwuje Twoją reakcję na jego błędy. Czy widzi w oczach złość, czy raczej szansę na rozmowę? Czy czuje, że może próbować, nawet gdy coś mu nie wychodzi? Takie doświadczenia zostawiają ślad. I to często większy niż cała lista zasad.

Czy wiara może pomagać w budowaniu charakteru?

Wielu rodziców zauważa, że duchowość potrafi dodać dziecku stabilności. To nie musi być nic wielkiego – żadnych wielkich przemówień ani skomplikowanych nauk. Czasem sama świadomość, że istnieje coś więcej, działa wystarczająco mocno. Nadaje ramy, w których łatwiej odróżnić dobro od tego, co nie powinno mieć miejsca.

Pytanie: czy wiara i religia może wspierać rozwój charakteru? Odpowiedź jest często bliżej, niż myślimy.

Dziecko zaczyna rozumieć, że świat nie skupia się wyłącznie na nim. Że pewne wartości są ważniejsze niż chwilowe zachcianki. I że można się oprzeć na czymś stałym, nawet wtedy, gdy emocje próbują pociągnąć w różne strony.

W domu, w którym obecne są proste elementy duchowości, dziecko może nauczyć się:

  • Wdzięczności za to, co ma.
  • Pokory, gdy coś nie idzie po myśli.
  • Szacunku wobec ludzi, którzy myślą inaczej.
  • Umiejętności zatrzymania się na chwilę, gdy emocje gonią za impulsem.

Dla wielu rodzin wiara jest czymś w rodzaju kompasu. Nie trzeba o niej rozmawiać codziennie przy każdym posiłku. Wystarczy, że jest obecna w sposobie mówienia, w gestach, w atmosferze. Mały człowiek szybko zauważa, że pewne słowa nabierają większej wagi, a pewne zachowania są bardziej „domowe” niż inne.

Czasem wystarczy wspólne przeczytanie fragmentu Pisma albo kilka zdań o tym, co Bóg robi w naszym życiu. Takie krótkie chwile potrafią działać zaskakująco mocno. Wnoszą spokój i porządkują świat, który na co dzień bywa głośny i szybki.

Opowieści biblijne jako inspiracja do codziennych rozmów

Dzieci uwielbiają historie. A opowieści biblijne mają coś, co wyjątkowo działa na wyobraźnię. Jest w nich odwaga Dawida, cierpliwość Hioba, mądrość Salomona, wrażliwość Rut. Każda z tych historii można podać dziecku w formie prostego obrazu, a dopiero później – gdy będzie gotowe – dodać szczegóły.

Czy warto je opowiadać?

Zdecydowanie tak, bo dziecko szybko zaczyna wyłapywać pewne schematy. Widzisz, jak nagle zadaje pytanie: „A dlaczego Dawid się nie bał?” lub „Czemu Józef wybaczył braciom?”. To świetny moment do rozmowy o emocjach, decyzjach, konsekwencjach.

Opowieści biblijne uczą w nieoczywisty sposób, że:

  • Dobro potrafi być ciche, ale silne.
  • Strach nie musi prowadzić do ucieczki.
  • Przebaczenie jest trudne, lecz potrzebne.
  • Prawda bywa wymagająca, choć daje spokój serca.

Co ciekawe, dzieci często same wracają do tych historii po czasie. Czasem w najmniej spodziewanym momencie. Jedno zdanie potrafi im pomóc odnaleźć się w szkolnym konflikcie lub w sytuacji, która je przerosła emocjonalnie. Działa to nie dlatego, że historia została opowiedziana perfekcyjnie. Działa dlatego, że była opowiedziana z serca.

I tutaj ważna rzecz – nie musisz znać Biblii na pamięć. Wystarczy, że wybierzesz kilka prostych opowieści i przedstawisz je tak, jak umiesz. 

Kształtowanie charakteru dziecka nie polega wyłącznie na zasadach wypisanych na lodówce. Najsilniej działa to, co widzi na co dzień. Ciepłe słowo, chwila cierpliwości, drobny gest – wszystko odkłada się w jego pamięci. Czasem wręcz w sposób, którego dorosły nie zauważa od razu. Dziecko wraca do tych momentów, gdy musi zmierzyć się z czymś nowym. Zdarza się, że powtarza Twoje zachowania szybciej, niż powie zdanie do końca.

Dom, w którym panuje pewna harmonia, staje się dla malucha miejscem, gdzie charakter może rosnąć swobodnie. A gdy do tego dochodzi element wiary, dziecko dostaje coś na kształt bezpiecznego punktu odniesienia. Coś, co nie zmienia się nawet wtedy, kiedy świat robi się głośniejszy i bardziej wymagający. Dla jednych będzie to modlitwa przed snem, dla innych krótkie opowieści o bohaterach z Biblii, a dla kolejnych – rozmowy o tym, co dobre, uczciwe i mądre. Każda z tych rzeczy ma swoją wagę.

Bywa, że dziecko samo zaczyna zadawać pytania o dobro i zło. Czasem bardzo proste, czasem niespodziewanie głębokie. I wtedy rola rodzica robi się ważna. Nie dlatego, że trzeba mieć gotową odpowiedź na wszystko. Raczej po to, żeby pokazać, że warto szukać odpowiedzi. Że można się zatrzymać, pomyśleć, a nawet przyznać, że pewne rzeczy są trudne. To też buduje charakter – nie udawanie, że zawsze jest się nieomylnym, tylko autentyczność.

Więcej informacji znajdziesz na stronie Ewolucja Myślenia.

Oceń zawartość strony:
Ocena: 0/5. Oceniono 0 razy.
Delfinek i ja

Wyszukiwarka

Copyright 2015 © KochanaMama.pl
Publikacje zamieszczone na stronach KochanaMama.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych na KochanaMama.pl w całości lub części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Regulamin. Ukryj komunikat