Kilkuletnia Saglana z Syberii przeszła prawie 8 kilometrów w temperaturze -24º Celsjusza, aby sprowadzić ratowników do umierającej babci.

Niektórym dzieciom nie straszny ogromny mróz, zaspy śnieżne ani samotne przedzieranie się przez tajgę, gdzie spotkać można np. agresywne wilki. Udowodniła to 4-letnia Saglana Sachlak z Syberii. Dziewczynka mieszkała na co dzień w głuszy z niewidomym dziadkiem i 60-letnią babcią, która jakiś czas temu bardzo źle się poczuła i dostała ataku serca. Z racji tego, że dziadek 4-latki nie widzi na oczy, a w ich domu nie ma telefonu komórkowego, dziecko zdecydowało się pójść do sąsiadów po pomoc. Dziewczynkę dzieliło od nich ponad 7 kilometrów. Nie zważając na niską temperaturę, wczesną porę (gdy dziecko wyruszało była 6.00 rano) ani potencjalne niebezpieczeństwa, dzielna 4-latka pokonała tak duży dystans i podążając wzdłuż zamarzniętej rzeki, doszła do sąsiadów. Ci wezwali pomoc medyczną do babci Saglany, ale na ratunek kobiety było już za późno. 60-latka zmarła. Trzygodzinna wędrówka małej mieszkanki Syberii wzbudziła podziw wśród Rosjan. Dziewczynka stała się krajową bohaterką.
Iwona Trojan

